Schäfer w stadninie koni
2010-09-24 11:43:51
Schäfer w stadninie koni
Profesjonalna hodowla koni, wiąże się m.in. z ich profesjonalną pielęgnacją, utrzymaniem czystości i higieny w stajniach oraz prawidłowym żywieniem. Jedną z maszyn, która każdego dnia wykorzystywana jest w stadninach koni, jest ładowarka podwórzowa. W miejscowości Jarużyn (kujawsko – pomorskie) profesjonalna hodowlę koni prowadzi Włodzimierz Zieliński, na co dzień użytkujący ładowarkę firmy Schäfer. Jej dostawcą była firma Perkoz z Brodnicy.
Gospodarstwo Włodzimierza Zielińskiego rozpościera się na powierzchni 25 hektarów z czego tylko 8 ha stanowią grunty orne. Pozostała część, to tereny pastwiskowe i łąki. Hodowane konie przeznaczone sa przede wszystkim dla celów sportowych, głównie pod kątem skoków. Pan Włodzimierz wraz małżonką, prowadzi stadninę koni Jarużyn od 1995 roku. Aktualnie w 3 stajniach hodowanych jest 29 koni, w tym 4 źrebaki, 2 konie roczne, 3 konie trzyletnie a resztę stanowią dorosłe konie przeznaczone do treningu sportowego. Syn właściciela bierze udział w w konkursach ogólnopolskich i regionalnych. Przebywając bardzo często w niemieckich stadninach koni, jako nieodzowny sprzęt zauważyłem ładowarkę podwórzową. Tego typu maszyny, niezwykle zwrotne i małe gabarytowo wykorzystywane były z powodzeniem do usuwania obornika z boksów, dowożenia balotów słomy i wielu innych prac w gospodarstwie – podkreśla Włodzimierz Zieliński.
Przebudowa stajni
Pierwsza stajnia w stadninie Jarużyn ze względów konstrukcyjnych nie nadawała się, by zastosować w niej jakąkolwiek mechanizację, w tym ładowarkę podwórzową.W bieżącym roku, właściciel stadniny przebudował stajnię, właśnie pod kątem możliwości zastosowanie w niej ładowarki. Przystosowaliśmy przede wszystkim boksy, jak i ganki, tak aby większość prac można było zmechanizować. Szczególnie zależało mi na możliwości usuwania obornika przy pomocy tej maszyny – informuje Zieliński. Poza wykorzystaniem maszyny w stajni, hodowca koni spod Bydgoszczy użytkuje ładowarkę w pracach remontowo budowlanych a także wszelkich czynnościach wykonywanych w gospodarstwie. Głównie służy ona do transportu balotów słomy i siana oraz ich rozwijania.
Specjalna specyfikacja
Dostosowując specyfikacje maszyny pod potrzeby stadniny koni, Włodzimierz Zieliński wziął pod uwagę wszystkie czynności, które mogłaby ona wykonywać, a co za tym idzie właściciel i dostawca odpowiednio dobrali osprzęty robocze, by spełnić tym wymaganiom. Hodowla koni wiąże się z nieustanną koniecznością grodzenia pastwisk i terenów wybiegowych. Do tej czynności Zieliński również wykorzystuje ładowarkę marki Schäfer. Jej specjalnym wyposażeniem jest wiertnica wykonująca otwory pod słupy do głębokości 1,5 m. Jednak zastosowanie wiertnicy wiąże się z koniecznością uzyskania dużego wydatku oleju hydraulicznego. W tym celu Perkoz, jako dostawca maszyny wyposażył model 222 S w podwójną pompę hydrauliczną wraz ze swobodnym powrotem oleju. Specjalnym wyposażeniem maszyny jest również rozwijarka do balotów słomy i siana. Ponadto właściciel wykorzystuje widły do palet, łyżkę o pojemności 1 m ³ i szerokości 1,1 m. oraz „krokodyla” do ładowania obornika. Właściciel maszyny dostrzega również łatwość wymiany poszczególnych elementów roboczych. Nieco dłużej trwa podłączanie osprzętów sterowanych hydraulicznie, lecz wiąże się to z koniecznością „podpięcia” przewodów hydraulicznych.
Wybór modelu
Dla potrzeb pracy w stadninie koni wybrałem mniejszy model ładowarki Schäfer -222S. Głównym powodem takiej decyzji była oczywiście możliwość pracy w boksach – mówi Zieliński. Schäfer 222S, to model wyposażony w 3- cylindrowy silnik marki Kubota o mocy 26 KM. Jego masa własna wynosi 1700 kg. Jednym z podstawowych parametrów branych pod uwagę przez zamawiających są gabaryty maszyny. Model pracujący w stadninie Jarużyn ma zaledwie 80 cm szerokości a jego długość wraz z narzędziem wynosi 3,4 m. Promień skrętu wynosi zaledwie 550 mm. Gdybym miał jeszcze raz podejmować decyzje o wyborze modelu, to była by ona taka sama, gdyż jej gabaryty, mobilność i „zwinność” w zupełności odzwierciedlają potrzeby mojej stadniny – dodaje Zieliński. W przyszłości właściciel stadniny planuje zakup otwieranej łyżki, odśnieżarki oraz szczotki do zamiatania podwórza.
Intensywne wykorzystanie
Prace w stajni, remonty i budowy, wiercenie otworów pod słupy ogrodzeniowe oraz wszelkie czynności w gospodarstwie powodują, ze maszyna jest intensywnie użytkowana. Jednak zdaniem jej właściciela sprawdza się przy tym nienagannie. Poza sprawdzaniem poziomu oleju, dolewaniem paliwa i smarowaniem części ruchomych, żadnej innej obsługi nie przeprowadzam. Te czynności nie nastręczają żadnych kłopotów – informuje Zieliński.
Dlaczego Schäfer ?
W Europie i w Polsce jest dość bogata oferta ładowarek podwórzowych. Można wybierać zarówno w markach, jak i modelach maszyn. W krajach zachodnich spotykałem wyłącznie maszyny dwóch marek: Weidemann i Schäfer. Dlatego wybrałem jedną z tych marek – właśnie markę Schäfer. Moim zdaniem niemiecka jakość powinna się sprawdzić – podkresla Zieliński. Rozważałem również zakup włoskiej i fińskiej maszyny, lecz moim zdaniem jakościowo ustępują one niemieckim produktom – dodaje. Po półrocznym okresie użytkowania nie zawiodłem się i dlatego polecam maszynę wszystkim, którzy stoją przed wyborem ładowarki, tym bardziej, że można skorzystać z dofinansowania UE. Ja niestety z tego nie skorzystałem, gdyż w tym okresie żaden program jeszcze nie ruszył – podkreśla Włodzimierz Zieliński.
Wada, czy prawidła fizyki?
Jedyna wada ładowarek podwórzowych jest fakt, że mogą się one po prostu wywrócić. Jednak, jak podkreśla sam Zieliński, fakt ten trzeba przyjąć jako prawidła fizyki i nie jeździć z napełnioną łyżką, podniesioną do góry, na pełnym skręcie. Przedstawiciele dostawcy maszyny zwracają na to uwagę i jeśli się to respektuje nic niepożądanego nie powinno się przytrafić –informuje Zieliński.